Przytłoczeni formalnościami

Francuzi bardzo lubią komplikować sobie życie. Aby załatwić najdrobniejszą sprawę, potrzeba dużo czasu i cierpliwości. Chociaż nie ma co narzekać, mieszkanie znaleźliśmy naprawdę szybko. We wtorek spod hotelu Ibis, w którym nocowaliśmy, odebrała nas
agentka. Przygotowała dla nas osiem mieszkań, które spełniały wszystkie warunki, jakich oczekiwaliśmy, i kolejno zawoziła nas do każdego z nich.

Warto wiedzieć, że we Francji umeblowane mieszkanie to takie, w którym są
wszystkie sprzęty, w tym naczynia i pościel. Każde mieszkanie różniło się obecnością
niektórych przedmiotów, ale ogólnie wszystkie były dobrze wyposażone. Ostatecznie jeszcze tego samego dnia zdecydowaliśmy się na najtańsze i według nas położone w najdogodniejszej lokalizacji mieszkanie. Mieszkamy zatem w Golfe-Juan w odległości około 150 m od plaży. Mieszkanie ma 46 m², składa się z salonu, sypialni, kuchni, łazienki oraz toalety. Zawiera również – co jest największym atutem – duży taras z widokiem na morze. Jedyną wadą jest brak miejsca parkingowego, co może oznaczać trudność ze znalezieniem miejsca dla auta w okresie turystycznym, a także brak klimatyzacji, co podobno może bardzo dać się we znaki.

Jeszcze tego samego dnia po wstępnym zarezerwowaniu mieszkania pojechaliśmy do
banku, aby założyć francuskie konto, ponieważ jest ono niezbędne, aby móc wynająć
mieszkanie. Poza tym do wynajęcia lokum potrzebny jest ktoś w rodzaju żyranta, który
poświadczy, że lokator będzie płacił czynsz, a w razie niepłacenia przejmie ten obowiązek na siebie. W naszym wypadku była to agencja mieszkaniowa, dlatego dodatkowo musieliśmy ubezpieczyć się w banku od niepłacenia czynszu. We Francji po rozwiązaniu umowy najmu właściciel zobowiązany jest do wydania zaświadczenia, że lokator płacił regularnie czynsz. Takie zaświadczenie przedstawia się właścicielowi nowego mieszkania wraz z poprzednią umową najmu. Są to swego rodzaju referencje poświadczające, że było się dobrym lokatorem. Nasze spotkanie z konsultantem w banku trwało ponad dwie godziny. Tyle potrzebował, by spisać nasze dane, wyjaśnić nam wszystkie zawiłości i wydrukować dla nas formularze. Tu także musieliśmy okazać przygotowane dokumenty. Były to nasze paszporty (we Francji cały czas zapomina się, że Polska jest w Unii Europejskiej), międzynarodowy akt małżeństwa, a także zeznania podatkowe z poprzedniego roku. Francuzi nie mogą pojąć, dlaczego nowe nazwisko kobiety po ślubie różni się od męskiego – chodzi o końcówkę -ski, -ska. Dla nich są to dwa różne nazwiska. Poza tym w Polsce małżeństwo określa się np. jako państwo Kowalscy, we Francji małżeństwo tytułuje się jako Jan Kowalski. Na szczęście dało się załatwić, abym miała własną kartę bankową z moim polskim imieniem i nazwiskiem. W
ciągu długiego spotkania podpisaliśmy chyba z 50 kartek różnych formularzy i kopię w
postaci grubej książki dostaliśmy do domu. Konsultant bardzo się dziwił, jak powiedzieliśmy mu, że w Polsce konto można założyć przez internet w 5 minut. Później jeszcze musieliśmy dostarczyć umowę wynajmu mieszkania, by być pełnoprawnymi właścicielami konta bankowego. O ile karty do bankomatu trzeba odebrać osobiście, czeki (tu się ich naprawdę często używa!) i kody dostępu przysyłane są pocztą.

W czwartek wieczorem umówiliśmy się na spotkanie z dwiema agentkami – jedną
reprezentującą nas (opłaconą przez firmę Bartka), drugą, która reprezentowała właściciela domu. We Francji lokator nie ma praktycznie kontaktu z właścicielem mieszkania. Wszystkie sprawy kieruje do jego agentów, którzy pewnie dostają dużo pieniędzy za taką obsługę – w naszym przypadku opłata równa była wysokości jednego czynszu. Natomiast nasza agentka nie tylko pomogła nam wynająć mieszkanie, ale także założyć konto w banku, zamówić abonamenty komórkowe i modem internetowy, wyjaśniła też wiele niezrozumiałych dla nas kwestii związanych z różnicami kulturowymi i do dziś jest dostępna w razie potrzeby nawet po godzinach swojej pracy. Wprowadzenie się do mieszkania wiąże się z wykonaniem szczegółowego opisu jego stanu. Taki sam będzie się wykonywało przy wyprowadzce i jeśli stan mieszkania będzie gorszy, właściciel koszty remontu potrąci z dosyć wysokiej kaucji. We Francji na początku trzeba zapłacić kwotę jednego czynszu z góry oraz kaucję w wysokości jednego lub dwóch czynszów. Trzeba także dopytać, czy opłaty są zawarte w czynszu, czy należy je regulować oddzielnie. To, że są zawarte w czynszu, nie znaczy jednak, że nie będzie trzeba nic dopłacać, bowiem jest to przewidywane normalne zużycie mediów. Jeśli zużyje się więcej, należy dodatkowo rozliczyć się z właścicielem. Ciekawe jest to, że lokator sam musi podpisać umowę z dostawcą energii elektrycznej. Dowiedzieliśmy się także, że gaz jest naprawdę rzadko zakładany w domach we Francji. Dowodem było to, że agentka nie potrafiła podpalić gazu w kuchence i odskakiwała, bojąc się, że kuchenka wybuchnie. W naszym mieszkaniu podobno dlatego jest instalacja gazowa, ponieważ właścicielem jest Włoch. Okazało się także, że mieszkanie jest ubezpieczone na wypadek trzęsień ziemi, które tutaj występują sporadycznie (raz na kilka lat), w Nicei jednak (odległej o około 25 km) podobno zdarzają się kilka razy do roku.

We Francji lokator jest dobrze chroniony przez prawo. Umowę podpisuje się
przeważnie na rok, jednak w czasie trwania umowy właściciel nie może wyrzucić lokatora, nawet jeśli sprzedaje mieszkanie. Gdy je sprzeda, nowy nabywca musi wynajmować lokum do końca trwania umowy. Co więcej, aby wymówić mieszkanie lokatorowi wraz z końcem umowy, właściciel musi złożyć wypowiedzenie na trzy miesiące wcześniej. Jeśli tego nie zrobi, umowa jest przedłużana na kolejny rok. My możemy jednak zrezygnować z mieszkania w każdej chwili, zachowując miesięczny okres wypowiedzenia. W wypadku niepłacenia czynszu właściciel może wyrzucić lokatorów, lecz dopiero po dwóch miesiącach. Kolejnym zaskoczeniem było to, że abonament telefoniczny musieliśmy zamówić przez internet. Na karty SIM czeka się kilka dni, przysyłane są pocztą. Należy je jeszcze aktywować internetowo. Modem internetowy wraz z abonamentem również zamawia się w ten sam sposób. Na niego jednak trzeba poczekać ponad tydzień, dostarczany jest przez kuriera do domu.

Magda

Reklamy

2 thoughts on “Przytłoczeni formalnościami

  1. Zabiłaby mnie ta papierologia!!! Nie przypuszczałem, że konto w 5 minut, przez Internet, to taki luksus 😉 Na koniec dodam, że CHCĘ ZOBACZYĆ WIDOK Z TARASU 😀 Gorące pozdrowienia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s