Nauka języka cz. II

W przeciwieństwie do Magdy, kiedy przyjeżdzaliśmy do Francji, nie znałem po francusku właściwie ani słowa. Miałem pewne pojęcie odnośnie stopnia skomplikowania gramatyki po przeczytaniu odpowiedniego artykułu na Wikipedii, ale w zasadzie nie potrafiłem nawet kupić w sklepie bagietki. Znałem za to angielski potrzebny mi tu do pracy oraz – jeszcze z czasów nastoletnich, kiedy z rodzicami spędziliśmy trzy lata w Niemczech – język naszych zachodnich sąsiadów.

Znając podstawowe różnice pomiędzy gramatykami języka francuskiego i niemieckiego, założyłem z góry, że ten drugi jest dużo trudniejszy do nauki i bardziej skomplikowany – przykładowo we francuskim brak odmiany rzeczowników przez przypadki, podczas gdy w niemieckim przez przypadki odmieniają się rzeczowniki wraz z rodzajnikami oraz przymiotniki. We francuskim brak również rodzaju nijakiego. Za to w niemieckim często trudność sprawia zrozumienie zasady tworzenia mowy zależnej czy trybu przypuszczającego. Z Wikipedii dowiedziałem się również, że język francuski jest mocno uproszczony w mowie w stosunku do języka pisanego (przykładowo przeważająca część rzeczowników brzmi tak samo w liczbie pojedynczej i mnogiej, a większość czasowników ma w wymowie tę samą formę we wszystkich osobach liczby pojedynczej i trzeciej osobie liczby mnogiej), co dla mnie – z uwagi na fakt, że od początku zakładałem położenie nacisku przede wszystkim na naukę języka mówionego i odłożenie na później nauki pisania – było dodatkowym potwierdzeniem tezy, że swobodne porozumiewanie się z tubylcami to tylko kwestia kilku miesięcy.

Tak łatwo niestety nie było…

Naukę języka rozpocząłem po mniej więcej dwóch miesiącach od przyjazdu na wybrzeże. Mój aktualny pracodawca zapłacił za kurs podstawowy języka francuskiego składający się z dwudziestu godzinnych lekcji w szkole specjalizującej się w nauczaniu obcokrajowców, a za namową Magdy dodatkowo zacząłem umawiać się na konwersacje z francuską native speakerką dwa razy w tygodniu. Niemal od początku nauki to, co miało stanowić o łatwości języka, okazało się być jego najtrudniejszym punktem. Brak wyraźnych różnic w wymowie, mnogość krótkich, jednosylabowych słów oraz fakt, że duża część najpotrzebniejszych i najczęściej używanych słów to pojedyncze głoski, sprawił, że rozumienie języka mówionego wydało mi się prawie niemożliwe. Często używane słowa są do siebie podobne, a o ostatecznym sensie zdania stanowić może pojedyncza samogłoska.

Kolejnym utrudnieniem w mówieniu i rozumieniu jest fakt, że język francuski wymaga poprawnego wymawiania głosek, które w niczym nie przypominają naszych polskich. Tym, co wydaje się być najtrudniejsze, jest obecność w języku francuskim 5 typów głoski „e”: e, é, è, ê, ë, oczywiście każde z nich inaczej się czyta. Te dźwięki dla początkowo nieosłuchanego Słowianina zdają się być nie do powtórzenia i wymagają pewnego przyzwyczajenia aparatu mowy. Dodatkowo wiele jest pułapek językowych, przykładowo słowa różniące się tylko jedną dodatkową głoską (istnieje subtelna różnica pomiędzy słowami connard <skur…el> oraz canard <kaczka>), które czyhają na niewystarczająco czujnych klientów francuskich restauracji…

Język francuski charakteryzuje się również łączeniem w mowie par słów kończących się i zaczynających samogłoskami. Wielu ludzi śmieje się z niemieckich wielowyrazowych zbitek (vide słynna anegdota Juliana Tuwima o Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferattentäter), które, gdy przyjrzeć się im bliżej, z reguły bardzo opisowo wyjaśniają znaczenie trudnych terminów za pomocą prostych i znanych słów. W języku francuskim tymczasem często zdarza się, że słowo, które po usłyszeniu uznaję za nieznany mi, skomplikowany wyraz, po wyjaśnieniu okazuje się być trzema prostymi słowami będącymi na co dzień w powszechnym użyciu, ale połączonymi na mocy niezbyt jasnych zasad.

Obecnie – w szczególności po dołączeniu do lokalnego zespołu metalowego i zdobyciu kilku francuskich znajomych, a w efekcie zwiększeniu częstotliwości konwersacji po francusku – jestem już w stanie porozumieć się w codziennych sytuacjach oraz porozmawiać z jedną, dwiema osobami (rozmowa w grupie Francuzów to wyższa szkoła jazdy), ale stwierdzam z całą pewnością, że francuski to bardzo trudny język, a do płynności droga jeszcze bardzo daleka!

Z ciekawostek: tubylcy, słysząc kogokolwiek mówiącego po francusku z obcym akcentem, natychmiast usiłują przejść na język angielski. Z marnym skutkiem – jak wiadomo, nie jest to silna strona Francuzów. Jednak nie przeszkadza im to kontynuować dukania w nieznanym sobie języku, nawet kiedy my konsekwentnie odpowiadamy po francusku. Doprowadza to często do śmiesznych sytuacji, na przykład gdy w restauracji zamawiamy posiłek, mówiąc po francusku, kelner dopytuje, używając kiepskiego angielskiego. Zaczęło nas to denerwować, ale okazało się, że podobny problem mają nawet ci, którzy mieszkają tu wiele lat i mówią płynnie po francusku, tyle że ze słyszalnym obcym akcentem. Niby jest to miły gest ze strony Francuzów, że usiłują ułatwić pobyt obcokrajowcowi, ale wypadałoby chyba przynajmniej zapytać, czy chcemy zmienić język…

Bartek

Reklamy

2 thoughts on “Nauka języka cz. II

  1. Bardzo ciekawie piszecie, choć czasem zbyt ogólnie. Bardzo mnie rozbawiła historia o edukacji seksualnej i wspomnienie agentki chowającej się przed kuchenką gazową…

    Ale Wam zazdroszczę odwagi i świadomych wyborów! Też mam nadzieję wyjechać z szaroburej Polski, ale jeszcze sytuacja do tego nie dojrzała, choć przyznam, że jestem już w fazie „kiedy”, a nie „czy”. Bardziej niż płytki rynek pracy męczy mnie: brak więzi obywatelskich, podziały społeczne, 9 miesięcy złej pogody, zewsząd atakujące szarość i smutek. Nie wiem jakie były przyczyny Waszego wyjazdu, ale wiem że żyć można nawet na drugim końcu świata jeśli jest się szczęśliwym.

    • Akurat Francja jest krajem, w którym wielu Polaków przekonuje się, że w Polsce nie jest wcale tak źle – albo inaczej: Polska to kraj jak każdy inny i tak naprawde wszędzie problemy przeciętnego mieszkańca są podobne, o czym zdążyliśmy się przekonać. Dla mnie powód wyjazdu był dosyć prozaiczny – lubię ładną pogodę. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s