Anegdotki o ślimakach

Od miesiąca jestem szczęśliwą posiadaczką skutera. Jako mało doświadczony kierowca samochodu uznałam, że jazda po tutejszych bardzo wąskich i stromych drogach, a także parkowanie na styk jest nie dla mnie. Poza tym nie ma nic przyjemniejszego niż omijanie korków w godzinach szczytu. Warto bowiem wiedzieć, że gdy tworzy się korek, większość kierowców zbliża się do prawej strony jezdni, po lewej zostawiając miejsce dla jednośladów. Jeśli szosa jest wąska, motory i skutery wyprzedzają samochody, jadąc pasem pod prąd, gdy nic nie jedzie z naprzeciwka. Podczas pracy pojechałam więc w celach zawodowych na pocztę i zaparkowałam skuter na parkingu dla klientów. Czekając w kolejce, nagle usłyszałam skierowany w moją stronę głos osoby wchodzącej na pocztę. Pewien mężczyzna spytał mnie, czy mógłby przepchnąć mój skuter, przestawiając go w inne miejsce, ponieważ on przyjechał ciężarówką i nie ma gdzie zaparkować. Gdy moja odpowiedź była negatywna, poczułam na sobie lodowate spojrzenia wszystkich otaczających mnie ludzi (ciekawe dlaczego on, jako posiadacz większego pojazdu, sądził, że ma większe prawa do tego miejsca parkingowego). Poprosiłam pana, by poczekał na mnie dwie minuty i z francuskim spokojem dokończyłam to, co miałam zrobić. Do dzisiaj zastanawiam się, jak owy pan chciał przepchnąć zablokowany metodą antykradzieżową uniemożliwiającą poruszanie się kół skuter ważący ponad 100 kilo.

Wybierając kierunek moich obecnych studiów francuskich, kierowałam się głównie bardzo atrakcyjnym opisem. BTS assistant de manager nazywał się przed reformą BTS assistant trilingue i obiecywał edukację w zakresie płynnego posługiwania się dwoma językami obcymi. Idąc na te studia, wyobrażałam sobie zatem, że poziom językowy musi być naprawdę na wysokim poziomie, a poza tym będzie oceniany na wstępie poziom języka angielskiego ucznia i każdy ze studentów będzie przydzielany do odpowiadającej jemu grupy. Co więcej, poza obowiązkową nauką angielskiego szkoła oferowała mi szeroki wybór języka dodatkowego, od hiszpańskiego, włoskiego, niemieckiego, poprzez japoński, arabski czy chiński. Pytając o szczegóły, doprecyzowali, że w szkole mają jedynie nauczyciela włoskiego i hiszpańskiego, jeśli wybiorę któryś z pozostałych języków, edukacja odbywać się będzie korespondencyjnie. Po podpisaniu umowy ze szkołą uznałam, że wybiorę hiszpański, ponieważ jest trzecim najpowszechniej używanym językiem na świecie, a poza tym łatwiej nauczyć się języka, mając do dyspozycji nauczyciela. Już pierwszego dnia spytałam o możliwość dołączenia do którejś z grup językowych. Najpierw dyrektor szkoły odpowiedział mi, że niestety jest to niemożliwe, ponieważ jest za mało chętnych na dany język, dlatego będę musiała uczyć się przez Internet. Po tygodniu, kiedy zaproponowałam, że dołączę do którejś z grup na innym kierunku studiów, odpowiedział, że w szkole ma innych grup, ani z włoskiego, ani z hiszpańskiego, na żadnym etapie i żadnym z kierunków. Są dwie osoby wśród nauczycieli, które posługują się włoskim oraz hiszpańskim, ale wykładają inne przedmioty. I czy chcę, czy nie chcę, muszę się uczyć dodatkowego języka na własną rękę, ewentualnie kierując swoje wątpliwości do tych nauczycieli. Cóż, trudno powiedzieć, żeby mnie okłamał, przed podpisaniem umowy. Powiedział, że w szkole są dwaj nauczyciele znający włoski i hiszpański? Tak. Czy to od razu musi znaczyć, że będą mnie oni uczyć tych języków? Nie!

Co do języka angielskiego, już wiem, dlaczego stoi on na tak niskim poziomie we Francji. Jak Francuzi mogą nauczyć się angielskiego, jeśli nie mają nawet na to ochoty i nie widzą w tym nic pożytecznego? Podczas pierwszych zajęć, które prowadziła nauczycielka angielskiego będąca z pochodzenia Hiszpanką, na 10 osób tylko 2 (w tym ja) odpowiedziały, że widzą sens w nauce tego języka. Obiecywana trzyjęzyczność (w moim przypadku byłaby to już czterojęzyczność) chyba nie zostanie mi zagwarantowana, ponieważ nawet zajęcia z angielskiego okazały się być kursem na poziomie A2. Większość osób w grupie nie potrafi czytać po angielsku, nie mówiąc o złożeniu prostego zdania. Co więcej, nauczycielka nie poprawia uczniów popełniających błędy i uczy ich wymowy typowo francuskiej (np. should wymawia się w szkole jako „szuld”, could jako „kuld”, who jako „łu”, a handsome jako „endsom”).

Reklamy

9 thoughts on “Anegdotki o ślimakach

  1. z tym parkowaniem to prawdopodobnie chodzilo o to, ze zajelas duze miejsce parkingowe (ktorych ciezko uswiadczyc w tak zaladowanym samochodami kraju jak Francja) a przeciez Twoj maly pojazd moglby sie zmiescic gdzie indziej. to jest niepisane prawo posiadaczy dwoch kolek: parkowac gdziekolwiek ale nie zajmowac miejsc samochodom, tak samo jak kierowcy samochodow usuwaja sie i zwalniaja im miejsce po lewej stronie podczas korkow. ten sposob jazdy motorow i skuterow (miedzy pasami) we Francji nie jest do konca zgodny z prawem, ale jest „tolerowany”.

    PS Wiecie co, ja wyjezdzalam z Polski jakies 13 lat temu jak jeszcze niewiele tam bylo, dlatego milo mi czytac, ze zycie w kraju juz jest na poziomie francuskim, jak szybko idzie ten rozwoj!…

    Pozdrawiam 🙂

    • Slalom między samochodami jest jak najbardziej niezgodny z prawem, jednak policja zupełnie nie zwraca na to uwagi, jak zresztą i na wiele rzeczy, które się tu dzieją na ulicach.
      Co do miejsca parkingowego – zajęłam skrawek miejsca normalnego, a że zbliżała się godzina zamknięcia poczty, pan był poddenerwowany i zniecierpliwiony. Jednak uczę się od Francuzów niespiesznego stylu życia, więc postanowiłam nie przejmować się jego oczekiwaniem 🙂
      Witamy na naszym blogu!

  2. Poziom nauczania języków na UNICE był też bardzo niski. Uczniowie mówiący dobrze po angielsku, byli pomieszani w grupie z osobami, które nie były w stanie sklecić jednego, poprawnego zdania po angielsku (o zrozumieniu poleceń do ćwiczeń nie wspomnę). W konsekwencji, byłam przekonana, że po angielsku mówię płynnie (w porównaniu do Francuzów nie trudno było popaść w samozachwyt). Kiedy na 3. roku studiów pojechałam na wymianę do Niemiec i zapisałam się na zajęcia z angielskiego, na średnio zaawansowany poziomie, okazało się, że mój English pozostawia wiele do życzenia – na zajęciach z Niemcami szybko nabawiłam się kompleksów. Francuzi nie chcą uczyć się języków, bo nikt ich do tej nauki za bardzo nie zachęca – ani szkoła, ani kino (obrzydliwy dubbing), ani inne medium… Wczoraj usłyszałam jak speakerka w TV przeczytała : „(H)ow I met your mot(h)er” MATRIX.

  3. Bardzo ciekawy blog. Każda notka przenosi jakby w „inny” swiat. Czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiam:-)

  4. Mnie wresz denerwuje jak slysze ze w tele wymawiaja;ZE POWER OF BORGER;MOZER,FOZER;ZE VOICE etc nie wspominajac o slowach zachynajacych sie na H-tak jak moje nazwisko,oni wymawiaja A i gdzie nie pojde musze literowke robic przy okazji poprawiajac ze nie A ale Haaaaa!!!No ale coz?Taki kraj,jestem tu szczesliwa pomijajac wszystko inne:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s