(Nie)tolerancyjna Francja

Na podstawie medialnego wizerunku rozpowszechnianego w zagranicznych mediach można by przypuszczać, że Francja jest jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów Europy. Sądząc po stale powiększającej się liczbie imigrantów, różnorodności kulturowej widocznej na ulicach, braku głośnego sprzeciwu na rozpowszechnianie obcych kultur czy religii w tym laickim kraju, dostępności mieszkań socjalnych i zasiłków dla nowo przybyłych osób, mimo że nie przepracowały tu ani jednego dnia, można by wnioskować, że obywatele Francji są niezwykle otwarci na napływających ludzi, nie jest im znane słowo rasizm, a do swojego domu przyjęliby najchętniej po jednym imigrancie z Afryki. Z ciekawości zawsze czytam komentarze na forach internetowych znajdujące się pod każdym bardziej kontrowersyjnym artykułem dotyczącym obcokrajowców we Francji. I czego się dowiaduję? Otóż tego, że Francuzi nie są wcale tacy otwarci, jak nam się wydaje.

Zauważyliśmy, że Francuzi są nadzwyczaj poprawni politycznie w towarzystwie, publicznie deklarują dużą tolerancję dla wszystkich ras świata. W mojej szkole na lekcjach angielskiego mieliśmy odpowiedzieć na pytanie, czy wolimy mieszkać w towarzystwie znanych nam ludzi, podobnych do nas, czy wolimy raczej międzynarodowe, międzykulturowe środowisko. Wszyscy Francuzi powtarzali jednomyślnie, że wolą mieszkać w wielokulturowym otoczeniu, nie umiejąc jednak w ogóle tego uzasadnić. I rzeczywiście, Francuzi uważają na każde słowo i gest skierowane do czarnoskórego, do muzułmanów, ale nie widzą nic złego w publicznym poniżaniu Europejczyków z krajów na wschód od Francji. Wielokrotnie spotkałam się z niechęcią skierowaną w moim kierunku.

Francuzi postrzegają Polskę na równi z Rumunią, przy czym nie kryją się z nienawiścią do Rumunów, których biorą z kolei powszechnie za Cyganów. Powszechne są stereotypy, że Polacy są biedni, zacofani, że nie stać ich na edukację, że nowe technologie do Polski nie docierają. Gdy wyjaśniałam szefowi, że w Polsce nie używa się czeków, stwierdził na głos, iż pewnie produkcja czeków jest dla nas za droga. Innym razem koleżanka pyta mnie, czy w Polsce jest tak nowocześnie jak tutaj, na Lazurowym Wybrzeżu (gdzie prowansalskie domy są często zagrzybione, okna nieszczelne, wykonanie mieszkań to jedna wielka fuszerka), czy tak jak na francuskiej wsi. Wielokrotnie byłam pytana o powód naszej wyprowadzki do Francji. Pytano mnie, czy uciekliśmy z powodów politycznych, czy z biedy. Należałoby także wspomnieć, że Francuzi uważają obcokrajowców za mniej sprawnych intelektualnie. Polskie dyplomy (poza tymi z dziedziny informatyki) nie są respektowane we Francji. Francuzi mają przekonanie, że w Polsce jest słaby poziom nauczania (zarówno ja, jak i moje koleżanki, które studiowały we Francji, mogą potwierdzić, że jest odwrotnie). Z tego powodu kiedy ubiegałam się o przyjecie na studia na ostatni, piąty rok na uniwersytecie (we Francji istnieje duża swoboda w wyborze kierunków studiów, osobno studiuje się pierwsze dwa lata i je zalicza, osobno robi się dyplom licencjata, a także czwarty i piąty rok studiów), mając dyplom ukończenia studiów magisterskich, sugerowano mi, że powinnam powtórzyć dwa ostatnie lata studiów, ponieważ wiedza przekazywana na uczelniach we Francji jest wyższa. Moja koleżanka studiowała za to na jednej z drogich uczelni prywatnych (we Francji uczelnie prywatne tzw. grandes écoles są uważane za lepsze niż uniwersytety). Na zajęciach byli oceniani za prace w grupach. Ona jako jedyna osoba dostawała niższe oceny niż reszta Francuzów z jej grupy. Jak się później okazało, pani profesor dawała słabsze oceny wszystkim obcokrajowcom, ponieważ uważała, że są mniej inteligentni.

Zatem otwartość Francuzów na obcokrajowców jest bardzo powierzchowna. Okazuje się, że wystarczy z nimi bliżej porozmawiać, zęby dostrzec ich prawdziwe poglądy. Szukając mieszkania, dzwoniłam do właścicieli wystawiających ogłoszenia. Kiedy opowiedziałam, w jakim celu dzwonię, mówiąc po francusku ze wschodnim akcentem, wielokrotnie usłyszałam, że właściciel oddzwoni do mnie później, by umówić się na wizytę, chcąc mnie zbyć. Innym razem udaliśmy się do agencji zajmującej się wynajmem mieszkań, opowiadam o moich niepowodzeniach w poszukiwaniu mieszkania i pytam, czy nasza narodowość nie jest dla nich problemem. Pani powiedziała, że nie ma nic przeciwko obcokrajowcom, którzy są biali i pracują we Francji. W firmie, w której pracowałam, po wyjściu czarnoskórego klienta z naszego biura szefowie naśladowali jego afrykański akcent, śmiejąc się z niego.

Z drugiej strony nie ma co dziwić się rosnącej niechęci wobec obcokrajowców we Francji. Francuzi stworzyli sobie przed laty sprawnie działający system socjalny używany przez nich jedynie w sytuacjach kryzysowych, który jest obecnie coraz bardziej nadużywany przez obcokrajowców przybywających tu z powodu możliwości dostania mieszkania i pieniędzy bez żadnego wysiłku. Pracująca w pomocy społecznej koleżanka opowiadała mi, że aby nie zostać posadzonym o rasizm, urząd przyznaje mieszkania socjalne w pierwszej kolejności czarnym i muzułmanom.

Jak za tę pomoc odwdzięczają się wspomniani imigranci? Ostatnio usłyszałam w pracy klienta, który opowiadał, że następnego dnia nie idzie do pracy, bo jest zbyt zmęczony, gdyż zaczął się ramadan. Ale czy poszczenie to nie jest jego prywatna, dobrowolna decyzja? Koleżanka pracowała w firmie, gdzie w okresie ramadanu muzułmanie przez cały miesiąc byli traktowani ulgowo, mogli wcześniej wychodzić z pracy, wykonywać mniej męczące prace, ponieważ byli bronieni przez związki zawodowe reprezentujące prawa muzułmanów jako mniejszości. Jednocześnie ona jako katoliczka nie mogła się doprosić, by ustalono tak grafik, aby w Wigilię nie musiała pracować.

Byliśmy zimą ze znajomymi na nartach. W grupie było kilka nowych osób, których jeszcze nie znaliśmy. Wieczorem wybraliśmy się na piwo, żeby się zintegrować. Na początku prowadziliśmy rozmowy o wszystkim i o niczym, lecz gdy tylko nasi nowi francuscy znajomi poczuli się swobodnie, zaczęli się przed nami otwierać. Jeden z kolegów bym raperem. Opowiadał nam, że jest zmuszony zrezygnować ze swojego hobby, ponieważ nie może pisać takich tekstów, jakie by chciał, nie czuje się swobodnie w tej grupie. Otóż według niego w grupie raperów francuskich jest coraz mniej osób białych. On chciałby pisać o swojej miłości do kraju, do tradycji, lecz gdy tylko w swoich utworach powie, że jest patriotą, jest posądzany o rasizm. Spotyka się więc z nietolerancją środowiska imigrantów (często mieszkających we Francji od kilku pokoleń), którzy w swoich tekstach obrażają obywateli, Francję i jej tradycje. Z tego powodu w grupie swoich znajomych głośno wyraża swoją nienawiść do obcokrajowców z Afryki. Co ciekawe, raper z Algierii Saidou został oskarżony o sianie nienawiści i rasizmu względem rdzennych obywateli w piosence „Nique la France” (P…dol Francję), lecz sąd odrzucił zarzut, uzasadniając, że nie istnieje coś takiego jak rasizm względem białego i że biali rdzenni Francuzi nie stanowią rasy. Swoje oburzenie wyraziło Stowarzyszenie na rzecz Poszanowania Chrześcijańskiej Tożsamości Francji, które uważa, że jeśli piosenki tego typu o „rdzennych algierskich Arabach” śpiewałby francuski piosenkarz o białym kolorze skóry, to prawdopodobnie już dawno siedziałby za kratkami.

Czarnoskórzy czy muzułmanie odbierają każdy sprzeciw jako rasizm, każdą niewygodną dla nich regułę jako wymierzoną bezpośrednio w nich. Nasza sąsiadka, która jest muzułmanką, ma dwoje małych dzieci. Ponieważ nie ma w mieszkaniu dużo miejsca, wystawia oba wózki dla dzieci na korytarz w taki sposób, że utrudniają przejście innym mieszkańcom. Nasz dozorca poprosił ją, aby składała wózki i stawiała pod ścianą tak, aby nie utrudniały poruszania się w korytarzu. Ona, opowiadając mi tę historie, była wielce oburzona i stwierdziła, że na pewno zwrócił jej uwagę tylko dlatego, że jest Arabką.

Francuzi mają pomału dosyć żerowania na ich pracy. Nie oszukujmy się, na zasiłki dla obcokrajowców pracują głównie oni. Dwa tygodnie temu Francja postanowiła zamknąć dla imigrantów (uchodźców z Afryki) granice przy włoskiej miejscowości Vintimille. Decyzja władz spotkała się z ogromnym oburzeniem włoskiej strony przy jednoczesnej cichej aprobacie mieszkańców regionu.

Magda

Advertisements

3 thoughts on “(Nie)tolerancyjna Francja

  1. Mysle, iz stwierdzenie ” praca na zasilki dla obcokrajowcow” jest smieszne… Wybaczcie, ale czy mamy tutaj( FRANCJA) wybor??? czy pytal nas ktos o zdanie? O ilez lepiej byloby nie placic nic i nic nie dostawac…pseudo pomoc i opieka …chron nas Boze… Francuzi sa zamknieci w sobie- glownie Ci z poludnia… i… ich swiadomosc szczegolnie tych z korporacji jest bardzo niska czesto… jak zreszta wszystkich milosnikow korporacji na swiecie… Zamilowanie zas do nowych technologii oraz pseudo nowoczesnosc i tzw. postep gubi tutaj ludzi w rownie szybkim stopniu co masowa automatyzacja, ktora tak silnie popieraja sami eliminujac sie stopniowo ze stanowik pracy…pozdrawiam z Cote d’Azur…i zycze szerzej otwartych oczu niz granice i religie…

  2. Hej dobry artykul. Dodam jednak zepracujac we fr francuzi mowili o polakach calkiem dobre ze jetesmy pracowici..choc racja niewiele o nas wiedza….piszcie wiecej, przyjemnie sie czyta!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s