Quelle catastrophe

W 2015 roku telewizja BBC przygotowała reportaż o sytuacji polityczno-ekonomicznej we Francji. Można go obejrzeć tu:

W reportażu podejmowane są tematy takie jak: skomplikowanie kodeksu pracy, podejście Francuzów do globalizacji, postrzeganie systemu socjalnego przez Francuzów, biurokracja, strajki, problem imigracji, tegoroczne wybory prezydenckie.

Najciekawsze wypowiedzi z reportażu:

  • Dlaczego Francja nie zmniejszy benefitów, obniżając jednocześnie wydatki państwowe (Francja jest krajem UE, który ma najwięcej wydatków państwowych – 56% produktu krajowego brutto)? Ponieważ Francja należy do grupy krajów bogatych, a nie biednych, dlatego nie będzie usuwała pomocy finansowych dla ludzi, ponieważ nie chce być postrzegana jako kraj biedniejący.
  • Dlaczego mieszkańcy akceptują płacenie tak wysokich podatków i nie chcą obniżenia pomocy socjalnej? Ponieważ postrzegają pomoc socjalną jako pewien typ ubezpieczenia na życie – płacą duże składki miesięczne przez całe życie, ale w razie jeśli coś się stanie, mogą być pewni, że państwo się nimi zaopiekuje. Taki system daje im poczucie bezpieczeństwa.
  • Dlaczego we Francji jest tak bardzo rozwinięta biurokracja i mieszkańcy akceptują brak uproszczeń w procedurach administracyjnych? Bo charakteryzują się myśleniem feudalnym – wolą odpowiedzialność za swoje życie przekazać w ręce urzędnika państwowego, aby to on decydował o najważniejszych kwestiach w ich życiu.
  • To, że we Francji w danym momencie nie ma strajków, to nie znaczy, że państwo działa dobrze. To znaczy, że rząd nie wprowadza aktualnie żadnych zmian. Strajki są formą buntu przed jakimikolwiek zmianami wpisaną w tradycję francuską.
  • Grupa polityczna we Francji stanowi zamkniętą klikę. Aby się do niej dostać, należy skończyć jedną elitarną paryską uczelnię. Ponieważ niemal wszyscy czołowi politycy są absolwentami tejże szkoły, ich myślenie i kierunek rządów państwem są do siebie podobne – nikt nie sprzeciwia się socjalizmowi. Z tego powodu politycy często wprowadzają reformy kompletnie oderwane od potrzeb mieszkańców, nie wiedzą, czego tak naprawdę potrzebują obywatele.
  • Winnym bezrobocia w mniejszych miejscowościach jest rząd i „nieuczciwa” konkurencja ze strony krajów o niższych kosztach – państwo powinno dofinansowywać nierentowne fabryki i, jeśli trzeba, sztucznie utrzymywać miejsca pracy.

Magda

Reklamy

Perypetie mieszkaniowe

Po kradzieży skutera, odnalezieniu go przez policję, kolejnych kilku jego dewastacjach, włamaniu do mieszkania w czasie nocy, kiedy w nim spaliśmy, zdecydowaliśmy się przeprowadzić w zeszłym roku do nowego mieszkania.

Zmotywowała nas do tego dodatkowa niespodzianka związana z naliczeniem dodatkowych opłat przez agencję mieszkaniową. Otóż wprowadzając się do mieszkania, agencja podała nam kwotę czynszu plus kwotę za opłaty. Po 3 latach okazało się jednak, że roczne rozliczenie jest wyższe niż oszacowana, podana na początku kwota. Wszystko przez to, że obliczając tę sumę, agencja wzięła od właściciela mieszkania roczne rozliczenie za rok, w którym w mieszkaniu nikt nie mieszkał, a zatem bez zużycia gazu i wody. Dostaliśmy więc po 3 latach rachunek w wysokości kilku tysięcy euro do zapłaty. Po konsultacjach z prawnikiem okazało się, że musimy te fakturę uregulować, ponieważ właściciel na jej wystawienie ma 3 lata. Dostaliśmy kolejną nauczkę – przed wynajęciem mieszkania należy poprosić o relevé de compte de copropriété, na podstawie którego sprawdzimy, czy opłaty zostały właściwie naliczone. Co jest najdziwniejsze, okazuje się, że używanie ogrzewania elektrycznego, kuchenki elektrycznej i bojlera podgrzewającego wodę wychodzi we Francji taniej.

Wybierając nowe mieszkanie, obraliśmy kilka ważnych kryteriów – rezydencja za brama, wyższe piętro, bezpieczna okolica, bardziej nowoczesna rezydencja. I właśnie ten ostatni punkt okazał się być nie do końca prawdziwy w przypadku naszego mieszkania.

Jakiś czas temu przestała działać winda w budynku. Nieszczęście sprawiło, że stało się to w sobotę. Zadzwoniłam do serwisu, przyjęli zgłoszenie, ktoś miał pojawić się w ciągu godziny. Niestety nikt nie przyjechał. Zadzwoniłam na drugi dzień i poinformowano mnie, że kontrakt podpisany przez lokatorów z firmą serwisującą windę nie przewiduje interwencji w weekendy i ktoś się zjawi w poniedziałek po 9. Windę odblokowali po weekendzie, ale problem powraca średnio dwa razy w tygodniu. Od zarządcy budynku dowiedziałam się jedynie, że na szczęście zacina się zawsze, jak nikogo nie ma w środku. Cóż za ulga.

Na kolejny problem nie trzeba było długo czekać. Najpierw przestało działać światło w podziemnym garażu. Oczywiście nie byłaby to tragedia, gdyby nie to, że nasz garaż jest tak mały, że od lusterek samochodowych do ściany jest jedynie kilka centymetrów, a więc wyzwaniem jest wjazd, gdy wszystko widać, a co dopiero jak panują egipskie ciemności. Następnie (znowu w weekend) przestała działać brama do garażu. Nie można było zatem ani wyjechać z garażu, ani do niego wjechać. Próbowałam się dodzwonić do agencji zarządzającej budynkiem, lecz oczywiście (jak to przeważnie we Francji bywa) była zamknięta w sobotę. Zarządca budynku powiedział, że w sobotę rano był już elektryk spróbować rozwiązać problem światła (doszedł do wniosku, że było spięcie w jakimś włączniku, ale nie stwierdził, w którym, zatem przyjdzie jeszcze raz za kilka dni), a że jest sobota, to zarządca nie będzie już go wzywał do bramy, bo jest weekend i ten pewnie woli spędzić czas z rodziną niż w pracy.

Porównując dostępność i jakość francuskiego serwisu z tym oferowanym w innych krajach, można dojść do wniosku, że we Francji firmy nie są po to, by świadczyć ludziom usługi, a po to, by dawać pracę tym, którzy w nich pracują. No bo czy ktoś dostał pracę dzięki pôle emploi (urzędowi pracy) poza tymi, którzy w nim pracują?

Magda

PS Dostajemy mnóstwo wiadomości prywatnych z pytaniami o życie we Francji, z zachętami do publikowania nowych postów, z krytyką („jak wam się nie podoba Francja, ten cudowny kraj, to wracajcie, skąd przyjechaliście!”). Na pytania staramy się odpowiadać (choć ostatnio mieliśmy bardzo dużo rzeczy na głowie, z czego wynika nasza roczna nieobecność na blogu), za wszelką motywację bardzo dziękujemy, a krytykantom przypominamy: jest wiele blogów o podróżach, kuchni francuskiej, kulturze itp., które zachwalają świetność Francuzów. My nie zamierzamy koloryzować, piszemy o naszych własnych doświadczeniach, aby osoby, które chcą się przeprowadzić do Francji, zdawały sobie sprawę z problemów, które tu istnieją. Tak, przeprowadzka do Francji ma także swoje wady!

Poziom nauczania we francuskich szkołach

Mówi się polskim uczniom, że są kiepscy, że na Zachodzie poziom nauczania jest o wiele wyższy, że za mało wiedzą, że z roku na rok poziom w polskich szkołach się obniża. Ukończyłam w Polsce szkołę podstawową, gimnazjum, liceum oraz studia na uniwersytecie i muszę przyznać, że na żadnym etapie mojego nauczania nie spotkałam się z taką sytuacją, z jaką spotykam się na co dzień we francuskiej szkole. Dobrze, jesteśmy na południu Francji, to podobno usprawiedliwienie na wszystkie zaskakujące wydarzenia. Owszem, uczęszczam do szkoły prywatnej, która przygotowuje do BTS – egzaminu specjalistycznego na poziomie matura plus dwa lata nauczania. Nie jest to zatem uniwersytet. Ale nic nie jest w stanie mnie przekonać, że to sytuacja normalna, którą powinno się zaakceptować.

Większość dziewcząt ode mnie z grupy w szkole ukończyła tzw. maturę pro z księgowości (we Francji można zdawać po liceum ogólnokształcącym maturę ogólną i iść na studia lub po liceum profilowanym maturę pro i kontynuować edukację, nawet do poziomu magisterskiego, w szkole profilowanej). Wydawać by się mogło, że po takiej maturze powinny znać doskonale nie tylko podstawy matematyki umożliwiające rachunki, ale także podstawy księgowości. Nic bardziej mylnego. Do niedawna myślałam, że tylko uczniowie pochodzenia afrykańskiego czy niekiedy azjatyckiego mają problemy z dodawaniem pisemnym, ułamkami czy procentami. Oto pytania, jakie codziennie słyszę w mojej szkole:

 „Proszę pana, czy jak liczbę dzielę przez 3 albo pomnożę przez 1/3, to otrzymam ten sam wynik?”

„(Nauczyciel, tłumacząc zadanie z księgowości) 1/5 to ile procent? (Uczennica) 17? 18?”

„Proszę pani, jak zamienić 1000 minut, aby mieć podany czas w godzinach i minutach?”

„(Nauczycielka, tłumacząc powyższe) 100% to 60 minut, 25%, a więc ¼, to 15 minut, ½, czyli 50%, to 30 minut, 75%, a więc ¾, to 45 minut. No co wy, nigdy tego nie widzieliście? (Uczniowie, machając głowami) Nieeee… Nigdy nam nikt tego nie pokazał!”

Francuzi mają problem z wykonywaniem prostych działań w pamięci, zawsze używają do tego kalkulatorów. W szkole na każdym egzaminie z matematyki można mieć kalkulator. Na maturę zabiera się specjalny kalkulator programowalny, w którym zapisuje się wszystkie potrzebne wzory. Jest to całkowicie legalne.

Mam wrażenie, że uczniowie nie umieją logicznie wiązać faktów. Uczą się bezmyślnie na pamięć, nie wiedząc, z czego to wynika. Nie znają ułamków, procentów, proporcje to dla nich czarna magia. A przede wszystkim nie wstydzą się swojej niewiedzy. Zadają na głos pytania, które dotyczą podstawowej znajomości faktów, logicznego myślenia. Nie wyciągają z nich żadnych wniosków, następnym razem zadają takie same pytania. Wystarczającym usprawiedliwieniem dla nich jest zdanie: „Ach, bo ja jestem kiepski z matmy”. Problem nie dotyczy tylko i wyłącznie przedmiotów wymagających wyliczeń. Dziewczęta 20-, 25-letnie nie znają takich pojęć jak empatia czy analogia, a także wielu innych, których znaczenia można się domyślić. We francuskich liceach profilowanych nie naucza się żadnych podstaw filozoficznych, a więc uczniowie z mojej grupy nie słyszeli nigdy o Sokratesie, Platonie, stoicyzmie czy sceptycyzmie.

Nie miałam okazji przekonać się, jaki poziom nauczania oferują licea ogólnokształcące oraz uniwersytety, moje obserwacje dotyczą jedynie szkół profilowanych oraz uczniów, którzy przerwali swoją naukę, ponieważ nie chciało im się chodzić do szkoły. Niemniej jednak wspominałam także o osobie, która skończyła długie studia prawnicze, a nie potrafiła sobie poradzić z prostym wyliczeniem procentowym. Jestem ciekawa, jakie są spostrzeżenia osób mieszkających w innych regionach Francji lub mających styczność z uczniami szkół ogólnokształcących czy ze studentami.

Magda